powrót

Ciąże mnogie u bydła

Czy zawsze „więcej”

znaczy „lepiej”?

 

Początek nowego roku to okres sprzyjający różnorodnym podsumowaniom i wynikającym z nich postanowieniom. W każdym przedsiębiorstwie szczególnej ocenie podlegają wówczas wyniki finansowe, obejmujące przychody i rozchody – czyli roczny bilans. Podobne zasady obowiązują, czy raczej powinny obowiązywać, w gospodarstwach i przedsiębiorstwach rolnych, niezależnie od ich wielkości.

Jednak pisząc ten krótki artykuł nie mam zamiaru dokonywać głębokiej analizy ekonomicznych skutków nakładów poniesionych na chów i hodowlę bydła oraz produkcję mleka.

Tym bowiem zajmują się powołane w tym celu instytuty naukowe oraz ośrodki doradztwa rolniczego, dokonujące na bieżąco obliczeń opłacalności produkcji rolniczej, wyspecjalizowane w poprawianiu ekonomicznej strony przedsięwzięcia.

 

W świetle jupiterów

 

Do dzisiejszych rozważań sprowokowało mnie, kolejne w prasie rolniczej, zdjęcie uśmiechniętych, zadowolonych hodowców pozujących z właśnie urodzonymi cielętami – bliźniętami .

Zacząłem się zastanawiać czy ciąża mnoga to w hodowli bydła zjawisko pożądane czy nie?

Wieloletnie analizy potwierdzają, że częstość występowania ciąż bliźniaczych nie jest wysoka i wynosi około 3% (2% - 4%) wszystkich ciąż, trojaczki rodzą się raz na około 10 000 porodów, a czworaczki to już .... bardzo rzadko. Mam świadomość, że ciąże mnogie w hodowli bydła były, są i będą. Wprawdzie 3% to nie jest dużo, jednak w ostatnim czasie zauważono, że odsetek ciąż mnogich systematycznie rośnie.

 

Ciąża mnoga, to nie przypadek?

 

Powodem rosnącej skali tego zjawiska jest bardzo wysoka wydajność bydła mlecznego i wywołane nią zmiany metaboliczne. Jak podają niektórzy autorzy, wraz ze wzrostem mleczności wzrasta liczba przypadków występowania podwójnej owulacji (nawet do 20%).W zaaranżowanym na potrzeby tego artykułu krótkim bilansie chciałbym zestawić pozytywne i negatywne skutki ciąż mnogich w hodowli mydła mlecznego.

 

Zalety

 

Po stronie plusów, moim zdaniem jedyną, choć wątpliwą zaletą występowania ciąż mnogich jest fakt urodzenia większej liczby potomstwa z jednej ciąży. Dodajmy od razu, że wyłącznie w przypadku, gdy wszystkie cielęta z tej ciąży są płci żeńskiej. W momencie, gdy wśród cieląt z różnopłciowej ciąży mnogiej pojawi się buhajek, to urodzona z tej samej ciąży jałóweczka nie nadaje się w przyszłości do rozrodu. („tzw. frymartynizm – proces maskulinizacji płodu powodujący niepłodność samic niektórych ssaków (owiec, kóz, bydła), zachodzący u bliźniąt dwujajowych różnej płci”, Wikipedia).

Jeśli jednak mamy same jałóweczki to możemy pozwolić sobie na szybsze powiększenie liczebności stada. Dzięki większej dostępności ilość materiału żeńskiego możemy przeprowadzić intensywniejszą selekcję w stadzie i zastąpić osobniki gorsze lepszymi. W końcu, „nadmiar” jałówek pozwala także na sprzedaż młodego materiału żeńskiego i pozyskanie dodatkowych przychód do kasy gospodarstwa.

 

Są i minusy

 

Negatywnych efektów ciąż mnogich, których działanie trzeba zapisać raczej po stronie strat niż zysków jest niestety znacznie więcej. Zacząć należy od zwiększonego zapotrzebowania na wapń podczas ciąży, wynikającego z konieczności zbudowania układów kostnych kilku płodów, drenującego organizm matki. W konsekwencji trzeba się spodziewać komplikacji okresu poporodowego, takich jak: porażenie poporodowe, zatrzymanie łożyska, zapalenie macicy, choroby metaboliczne, czy też zapalenia wymienia (Andrzej Max, SGGW).

Newralgicznym momentem jest oczywiście sam proces porodowy, będący dla samicy olbrzymim wysiłkiem, który dodatkowo może zostać skomplikowany przez niewłaściwe ułożenie płodów lub niekorzystny przebieg akcji porodowej, co w rezultacie kończy się interwencją lekarza weterynarii.

Dodatkowy, negatywny efekt wynika z faktu, że urodzone cielęta są mniejsze i podatniejsze na choroby, a w ich odchowie można spodziewać się wielu problemów.

Przyglądając się zagrożeniom, które mogą się pojawić w przypadku ciąż mnogich dojdziemy do przekonania, że lepszym, a na pewno bezpieczniejszym rozwiązaniem, zarówno dla hodowcy jak i dla samej samicy jest urodzenie jednego zdrowego, dobrze rozwiniętego cielęcia – najlepiej oczywiście płci żeńskiej.

Jak widać musimy się przyzwyczaić do wzrostu częstości występowania zjawiska ciąż mnogich w stadach o bardzo wysokiej produkcji mleka. Musimy także pogodzić się z jego niekorzystnymi następstwami.

Ocenę, czy jest się z czego cieszyć gdy w hodowli bydła mlecznego pojawiają się dwojaczki lub trojaczki – pozostawmy indywidualnie każdemu z zainteresowanych.

 

 

Grzegorz Pietrzak

Filia Gostyń, WCHiRZ



Wielkopolskie Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt

koncepcja i wykonanie: Truszkowski Consulting Group